środa, 29 stycznia 2014
ROZDZIAŁ DRUGI
- 6 Lipca, Dzień przed urodzinami Kiby, Sklep dla Kobiet -
- Tak, ta jest świetna. - powiedziała z przekonaniem Hinata, widząc Sakurę przymierzającą już czternastą sukienkę. Aktualnie znajdowały się na zakupach i próbowały znaleźć sobie strój na urodziny przyjaciela. Jednak tak się złożyło, że granatowłosej spodobała się już pierwsza kreacja, więc zostało jej tylko czekać na przyjaciółkę.
- Naprawdę tak sądzisz? - zapytała, kręcąc się wkoło przed lustrem. Członkini rodu Hyuuga pokiwała głową z dezaprobatą.
- Po co się chcesz tak wystroić? - zignorowała jej poprzednie pytanie. Różowowłosa gwałtownie się obróciła i spojrzała na nią podejrzliwie.
- O co ci chodzi? - zagaiła. - Nie mogę dobrze wyglądać na urodzinach przyjaciela? - powiedziała sarkastycznie.
- Wiem, o co ci chodzi. Naruto tam będzie, ale jego kumpel... - urwała, bo zielonooka weszła jej w zdanie.
- Nie! To nie o niego mi chodzi. Poza tym i tak się nie stroję, nie mogąc znaleźć pasującej sukienki. - zrobiła naburmuszoną minę i wróciła do przymierzalni.
- Eh... Co ja z tobą mam... - wymruczała i podeszła do kolejnego wieszaka z wieczorowymi sukniami.
- W tym samym czasie, Sklep dla Mężczyzn -
- Sasuke! - krzyczał Naruto biegając po sklepie z dwoma garniturami i zieloną koszulą w ręku. Jego przyjaciel chyba zbyt dosłownie przyjął to, że ma być elegancko ubrany. - Gdzieś ty polazł?!
- A jak myślisz, młotku!? W przebieralni! - odkrzyknął mu, a ekspedientki słuchały ich ciekawej konwersacji już pół godziny. Próbowały na siebie zwrócić uwagę, żeby im pomóc przy wyborze garnituru, ale nie umiały ich złapać. Westchnęła jedna z nich i usiadła na ladzie.
- Ej, Aiko. - zagadała ją. - Widziałaś tego blondyna? Przystojniak, nie? - spojrzała na nią oczekując jej reakcji.
- Prawda. A ten drugi? Widziałaś go? - zapytała zaciekawiona.
- Nie. Nie zauważyłam kiedy wszedli w ogóle do sklepu. Ciekawe jak wygląda? - zaprzeczyła.
- Też chciałabym wiedzieć. Rzadko się tu ma takich jak oni. Ten blondas ma pewnie dziewczynę. - stwierdziła smutno.
- Nie mylisz się. - ktoś szepnął jej do ucha, a ona podskoczyła.
- Mogę w czymś pomóc? - spytała schodząc z lady i stając przed kasą.
- Nie, dzięki. - odpowiedziała i podeszła do blondyna. Zakryła mu oczy dłońmi.
- Zgadnij kto. - powiedziała zmieniając głos.
- Eee... No nie wiem, Akamaru? - zaśmiał się. Hinata ściągnęła ręce z jego twarzy i obróciła się udając focha. Niebieskooki spojrzał na nią i uśmiechnął się.
- Przecież wiedziałem, że to ty mój kwiatuszku. - pocałował ją w policzek.
- No, dobra. Nie gniewam się. - uśmiechnęła się do niego promiennie. - Co ty tu robisz?
- Wybrałem się tu z Sasuke, żeby kupić jakieś ciuchy na jutro, ale... - westchnął. - On ma z tym problem. - A ty co tutaj robisz?
- To samo tylko, że z Sakurą. Nie umie się zdecydować. - odpowiedziała.
- Ciekawe... Właśnie tu idzie. - powiedział wskazując palcem na wejście do sklepu.
- HINATA! - krzyknęła, rozglądając się po męskim butiku, a gdy ją zauważyła w towarzystwie Uzumakiego postanowiła się uspokoić. Zaciesnęła dłoń, w której trzymała torbę z sukienką. Widocznie jakaś jej się spodobała.
- O... Sakura. Siemanko! - przywitał się blondyn. Dziewczyna spojrzała na niego jak na błazna.
- Ta.. cześć. - przewróciła lakonicznie oczami i zwróciła się do przyjaciółki. - Dlaczego wyszłaś?
- Bo... pomyślałam, że sama sobie wybierzesz i jak widać miałam rację. - powiedziała z nutką truymfu w głosie, zaglądając do torby. Nagle jej źrenice się powiększyły i spojrzała zdezorientowana na Sakurę.
- Ile to kosztowało? - zapytała.
- Coś.... Koło... - zaczęła myśleć. - Nie wiem. - powiedziała beztrosko.
- Spoko... Mogę też zobaczyć? - zapytał Naruto.
- Nie! Zobaczysz na imprezie. - pokazała mu język. Z jednej z przebieralni nagle wyszedł kruczowłosy. Spojrzał zdezorientowany na Naruto, a ten wzruszył ramionami. Brunet miał na sobie czarne spodnie od garnituru i bordową koszulę. Gdy ją zobaczył od razu mu się spodobała. W każdym razie była lepsza od tej zielonej, która wyglądała jakby ktoś ją wyprał w żygach. Naruto w tych sprawach gustu raczej nie miał.
- Skąd wy... ? - zapytał.
- Hinata i ja byłyśmy na zakupach. Ja miałam malutki problem z sukienką, więc znudziła się i przyszła tutaj, bo prawdopodobnie usłyszała jego głos. Z resztą słychać go w całym centrum. - wyjaśniła i czekała na jego reakcję. Chłopak jedynie westchnął i spojrzał na dziewczyny.
- Ale zrobiłyście jednak obie te zakupy? - zapytał.
- Tak. Z trudem wybrałam sukienkę, ale mam. - powiedziała z uśmiechem wskazując na torbę, którą trzymała.
- To może chodźmy teraz na kawę, co? - zaproponował jak gdyby nigdy nic Uzumaki.
- Może jeszcze nie zauważyłeś, ale ja jeszcze nie wybrałem stroju. - przypomniał mu.
- Nie ma problemu. Ja z Hinatką pójdziemy sobie do kawiarni, a Sakura ci pomoże. - wymigał się i natychmiast spotkał się z gniewnym spojrzeniem zielonookiej.
- Och, no dobra. Ostatni raz. - ostrzegła go.
- Dzięki. - wyszczerzył się, wziął Hinatę pod ramię i wyszli ze sklepu. Różowowłosa zwróciła się do bruneta.
- Dobra, załatwmy to szybko. - powiedziała podchodząc do kilku marynarek, lecz na chwilę się zatrzymała i otaksowała go wzrokiem. - Wiesz... W tej koszuli ci do twarzy, więc jak chcesz może zostać. - uśmiechnęła się do niego. Podeszła i poprawiła mu kołnierzyk. Spojrzała mu w oczy i zaśmiała się. Odsunęła się i podeszła do stojaków.
- Koszula zostaje. - powiedział i przeniósł swój wzrok na marynarkę, którą już trzymała dziewczyna. - Hm... Daj przymierzyć. - podszedł do niej i złapał za ubranie. Po chwili miał już ją na sobie.
- Nieźle. Gdybym ja wyglądała tak świetnie we wszystkim w ogóle by mnie tu nie było. - zaśmiała się.
- Żartujesz? - spojrzał na nią. - Tak w ogóle, to gratuluję udanej sesji. - powiedział.
- Ah, to... dzięki i nie, nie żartuje. - chłopak spojrzał na nią krzywo i westchnął.
- Kobiety... - mruknął cicho pod nosem, lecz w tym wypadku miał pecha. Sakura ma świetny słuch. Nim się obejrzał walnęła mu kuksańca w bok. - Ej! - krzyknął żartobliwie i zaczął zbierać się z podłogi.
- Nie zadzieraj ze mną. Dobrze ci radzę. - fuknęła i wróciła do szukania ubrań.
- Ktoś tu się wkurza. - pstryknął ją palcem w nos. Różowowłosa chciała go walnąć (w żartach oczywiście dop.aut.), więc szybko się odwróciła. Jednak los tak chciał aby potknęla się o stojak i wpadła na niego. W niecałym ułamku sekundy leżeli na podłodze. Dziewczyna wstała z niego i przeprosiła.
- Sakura... Może zostawimy już tą marynarkę? Spodnie też już są, a koszula... Sama powiedziałaś. - uśmiechnął się zadzironie w jej stronę. Zielonooka prychnęła pod nosem.
- Jeszcze buty. - murknęła i nagle jej się coś przypomniało. - Przecież ja też nie mam jeszcze butów! - krzyknęła i uderzyła się w twarz robiąc facepalma.
- Dobra. Nawet lepiej, kupimy razem. Jakiś problem? - spytał, wiedząc że dziewczyna mu nie odmówi. Warknęła coś tam pod nosem i wyszła ze sklepu krzycząc:
- Będę w tym sklepie obok! Ty się przebierz i może zapłać, co?! - brunet uśmiechnął się sam do siebie i wszedł do przebieralni.
- Sklep z butami -
Sakura weszła do sklepu i zaczęła kroczyć do damskich regałów. Gdy już tam się znalazła, zaczęła szukać czerwonych szpilek. Nie było to łatwe, ponieważ tego lata był na nie sezon. Postanowiła poprosić o pomoc ekspedientkę. W tym celu udała się do kasy i doznała szoku.
- Ino?! - krzyknęła w stronę znajomej sylwetki. Była to długowłosa blondynka z pięknymi niebieskimi, niczym najgłębszy ocean oczami.
- Sakura?! - podbiegły do siebie i przytuliły się. - Saki, tak długo cię nie widziałam. Nawet nie wiesz jak tęskniłam. - powiedziała gdy się odkleiły.
- Ja też tęskniłam. Dlaczego się nie odezwałaś? Mogłaś zadzwonić i powiedzieć, że jesteś już w Tokio. - odparła lekko pretensjonalnym głosem.
- Wiem, wiem. Tylko miałam... ekhm... mały wypadek... - urwała.
- Jaki wypadek? Nic ci nie jest? - pytała ją zaniepokojona.
- Wszystko w porządku, naprawdę. Nie dzwoniłam, ponieważ zgubiłam telefon jak byłam w Disneylandzie. - powiedziała zmieszana.
- Byłaś w Disneylandzie? Po co? - zaśmiała się.
- No ej! To było moje dziecięce marzenie!
- No właśnie. Dziecięce. - podkreśliła.
- Oj, no przestań. Dobrze wiesz o co chodzi.
- Okej, wszystko jasne, tyko... w którym Disneylandzie?
- W tym w Tokio.
- Więc dlaczego nie przyjechałaś do mnie? - zapytała z wyrzutem.
- Och.. A skąd miałam mieć twój adres? - zagaiła.
- No, fakt. Jutro pogadamy na imprezie.
- Co? Impreza? U kogo? - zaciekawiła się.
- Kiba ma jutro urodziny. Urządzamy je w barze za rogiem posiadłości Hyuuga. - wyjaśniła.
- Och, no masz. Muszę sobie kupić sukienkę. - zaśmiała się. Różowowłosa pokiwała przecząco głową, nie mając zamiaru myszkować już po sklepach w poszukiwaniu sukni.
- Tak, tak. Tylko teraz mi musisz pomóc. Potrzebne mi są czerwone szpilki. - odparła jednym tchem.
- Czerwone? - poruszyła brwiami Yamanaka.
- Nom. - powiedziała Sakura, nie chcąc odpowiadać na głupie pytania blondynki. Fakt - długo się nie widziały, ale zielonooka znała jej charakter na wylot. Już pewnie sobie układa twarz chłopaka, dla którego Sakura chce ubrać czerwony strój z czerwonymi szpilkami. Jednak zdziwiła się, ponieważ jej przyjaciółka od razu przeszła na zaplecze po karmazynową parę butów.
Od autora:
Kochani... Jak widzicie drugi rozdział gotowy. Jest trochę krótki, ale drugi CHYBA pojawi się jeszcze dzisiaj. Pozdrowionka ;-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz