poniedziałek, 3 lutego 2014
ROZDZIAŁ CZWARTY
- Środek nocy, nadal lokal ''Za rogiem'' -
Impreza powoli dobiegała końca, gdyż na sali została już tylko grupka naszych bohaterów.
- Kiba... Podobały ci się urodzinki? - zapytała Ino, podchodząc do solenizanta.
- Taaaak. Postaraliście się. - odpowiedział jej i na jego ustach zagościł nikły uśmiech.
- Dobra ludzie! - krzyknęła Sakura. - Może już się pozbieramy? - spytała z nadzieją. Jedyne czego obecnie potrzebowała to orzeźwiający prysznic i głęboki sen, bowiem po dawce sake była już senna.
- Tak. Masz rację. - przyznał Naruto. Powoli wstał z kanapy, na której siedział wraz z Sasuke. Brunet powędrował za nim.
- Odwieźć kogoś? - zaproponował. Mieszkał niedaleko, a widząc w jakim stanie są jego nowi przyjaciele, krew go zalewała.
- Ja skorzystam. - powiedziała zielonooka i zaśmiała się. - Nie będę przeszkadzać? - mówiąc to uśmiechnęła się słodko. Normalnie aż się robiło ciepło na duchu!
Brunet odpowiedział jej tylko ciepłym i serdecznym uśmiechem. Dziewczyna podeszła do niego i opuścili lokal.
- Parking -
Szli niezbyt oddaleni od siebie. Na obu twarzach gościły uśmiechy, jednak na bladej cerze Sakury pojawiały się pierwsze oznaki zimnej nocy. Pierwszy raz jest tak zimno, mimo iż jest lato. Dziewczyna lekko zadygotała, czym zwróciła uwagę przystojnego chłopaka idącego obok. Gwałtownie się zatrzymał i spojrzał na nią troskliwie.
- Zimno Ci? - spojrzała na niego. W jego oczach zaczęły tańczyć malutkie, świecące ogniki. - Sakura?
- Troszeczkę. - uśmiechnęła się łagodnie. Kruczowłosy bez zastanowienia ściągnął swoją marynarkę i zarzucił jej na ramiona.
- Tak w ogóle pięknie wyglądasz. - Zielonooka przeniosła swój wzrok na niego. Była zdziwiona i mile zaskoczona, jednak po chwili podeszła do niego i złożyła na jego policzku delikatny pocałunek. Po tej czynności wspięła się na palce i szepnęła mu do ucha:
- Dziękuję. Ty też dzisiaj nieźle się prezentujesz. - chłopak czując jej rozpalony oddech przy uchu, lekko drgnął. Oddalili się od siebie i podeszli do jednego z samochodów. Był to granatowy Lexus. Jak na gentelmana przystało, otworzył drzwi od pojazdu, aby mogła wsiąść.
Podziękowała mu uśmiechem i czekała aż zasiądzie obok, aby mogła mu powiedzieć, gdzie mieszka.
Jak na zawołanie brunet był już o bok.
- Więc... Gdzie mieszkasz? - zapytał. Dziewczyna zastanowiła się chwilę i odpowiedziała:
- Na końcu Alei Mori. - wyjaśniła. Chłopak na szczęście kojarzył te tereny, więc od razu ruszył.
- Pod domem Sakury -
Jazda nie zajęła dużo czasu. Sasuke może na takiego nie wyglądał, ale był odpowiedzialnym kierowcą. Jechał szybko, zdecydowanie, ale i bezpiecznie.
Wysiadł z samochodu i ponownie kulturalnie otworzył dziewczynie drzwi. Wysiadła delikatnie stąpając po posatce.
- Może wejdziesz? - zapytała z nadzieją. Chciała, aby dotrzymał jej towarzystwa. Zupełnie zapomniała o swoich zamierzonych czynnościach. Jak się teraz czuła? Szczerze? Była zadowolona, że zadała to pytanie. W jego towarzystwie czuła się niebywale dobrze, mimo iż znali się krótko.
- Wiesz... Jeśli nie sprawię kłopotu. - oznajmił. Ucieszyła się w duchu. Właśnie taką odpowiedź chciała usłyszeć.
Podeszła do dużych, mahoniowych drzwi i przekręciła w nich klucz. Chwyciła za mosiężną klamkę i gestem zaprosiła go do środka.
Ostrożnie się rozejrzał, starając się zapamiętać każdy minimalny szczegół jej mieszkania. Na pierwszy rzut oka wydawało się przytulne. Jeszcze tylko nie wiedział, co takiego się w nim kryje...
Od autora:
Siemaneczko!
Dzisiaj mam taki zapierdol, że masakra! o.O Jutro mam sprawdzian, a ja zamiast się uczyć siedzę i rozdział z zeszytu z Religii spisuje :p No, ale cieszcie się!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz