poniedziałek, 27 stycznia 2014

ROZDZIAŁ PIERWSZY

- Dom Sakury -
 Weszła do środka i od razu pognała do swojego pokoju. Ściągnęła morski top oraz spodenki i została w samej bieliźnie. Otworzyła szafę i zaczęła przeglądać wszystkie swoje wieczorowe sukienki. Po długich poszukiwaniach postawiła na szyk i elegancję.  Wzięła wieszak, na którym wisiała mała czarna i położyła go na krześle. Następnie poszła do przedsionka, w którym była szafka na buty. Wyjęła z niej połyskujące czarne szpilki i wróciła z nimi do pokoju. Odstawiła je również obok krzesła i ruszyła do łazienki. Ściągnęła z siebie wszystko  i weszła pod prysznic, aby zmyć z siebie pot. Zajęło jej to piętnaście minut. Wyszła z kabiny, wytarła się i założyła świeżą, koronkową bieliznę. Spojrzała w lustro i zaczęła się malować. Nałożyła tusz do rzęs i odrobinkę eyelinera aby podkreślić oczy, na usta dodała wiśniową szminkę. Zadowolona ze swojego dzieła, wyszła uśmiechnięta z łazienki i zaczęła się ubierać.  Miała drobne problemy z zamkiem, ale szybko sobie poradziła. Następnie cała obejrzała się w dużym lustrze, które miała w pokoju. Szybko rozpuściła swoje włosy i je poczesała. Gdy już skończyła założyła szpilki. Wzięła z szafki jeszcze małą kopertówkę i włożyła do niej telefon, klucze, portfel i jeszcze kilka drobiazgów takich jak szminka.
- Rezydencja rodziny Hyuuga -
 Różowowłosa właśnie parkowała swoje czarne BMW i zaczęła zbliżać się do drzwi wejściowych. Delikatnie w nie zapukała i ujrzała niebieskookiego blondyna.
- Cześć. Ty pewnie jesteś Sakura. Jestem Naruto. Miło mi cię poznać. - podał jej rękę, a ona ją uścisnęła. - Wejdź, proszę. - powiedział i zaprosił ją gestem do środka. Dziewczyna skorzystała z zaproszenia i weszła do willi. W holu był bardzo bogaty żyrandol. Ogólnie cały dom był piękny. W końcu Hinata miała na nazwisko Hyuuga. Jej ojciec miał bardzo znaną firmę samochodową, a matka miała własny zakład fryzjerski. Haruno również nie mogła pogrzeszyć portfelem (XD dop.aut.). Posiadała własny salon SPA. Miała w niej pracowników, dlatego tylko od czasu do czasu się tam zjawiała, aby zrobić remanent i inne mniej ważne sprawy. Salon dawał jej dużo zysków, a mimo tego miała jeszcze pracę dorywczą jako modelka. Jej ciotka - Tsunade - posiadała agencję modelek, więc (z uwagi na jej dobrą figurę i śliczną mordkę dop.aut.) czasami brała ją do jakiejś sesji, bądź na wybieg.
Gdy blondyn i ona weszli do salonu wszystkie oczy skierowane były na nich. Sakura miała w rękach jeszcze szampan, który wzięła z domu; był z Włoch. Kupiła go trzy lata temu, gdy wyjechała sobie na urlop.
Podeszła do swojej przyjaciółki i uściskała ją przyjaźnie. W końcu one również długo się nie widziały. Zauważyła również Nejiego, więc podeszła do niego i przytuliła się. Po chwili oderwała się i zagadała do Hinaty:
- Przywiozłam go. - powiedziała     i wskazała na krwistoczerwoną ciecz, którą trzymałam w ramionach. Granatowłosa uśmiechnęła się ciepło.
- Na pewno skorzystamy.
- To... Gdzie go postawić? - Hinata rozejrzała się po salonie i wskazała na mały stolik. Obok niego stała kanapa, a na niej siedził blondyn oraz jakiś brunet. Postawiła tam wino i uśmiechnęła się do nich. Chciała odejść, ale usłyszała głos Naruto.
- Sakura, czekaj. - zawołał. Dziewczyna obróciła się i spojrzała na niego.
- Coś się stało? - spytała zagryzając dolną wargę.
- Nie, ale chciałbym ci kogoś przedstawić. - wskazał palcem na kolegę, który się podniósł i podał jej rękę.
- Sasuke Uchiha. - powiedział i uśmiechnął się zalotnie.
- Sakura Haruno. - odpowiedziała mu tym samym. Uchiha wiedział, że na tej imprezie nie będzie się nudził. Dziewczyna odeszła, a on odprowadził ją wzrokiem. Po czym usiadł na swoje miejsce.
- I co o niej sądzisz? - zapytał się blondyn. Brunet spojrzał na niego z rozbawieniem.
- Cóż... Na razie jej nie znam, ale zrobiła niezłe pierwsze wrażenie. - przyznał.
Niebieskooki uśmiechnął się niewidocznie i spojrzał w jej stronę. Dzisiaj wyglądała wyjątkowo. Pewnie gdyby nie Hinata sam by do niej startował. Tylko, że on już ma swoją wybrankę. Właśnie mu się coś przypomniało.
- Ej, ludziska. - zwrócił ich uwagę. - Jest coś co chcielibyśmy wam powiedzieć. - podszedł do Hinaty i objął ją w pasie.
- Jesteśmy razem. - dokończyła dziewczyna.
Nagle w całym domu wybuchnęły śmiechy, krzyki i wiwaty na cześć nowej parki. Sakura podeszła do swojej kumpeli i wyściskała ją.
- Życzę szczęścia. - powiedziała do nich, gdy już ją puściła. Zbliżyła się do Naruto i szepnęła mu do ucha:
- Nie waż się jej skrzywdzić. - sarknęła.
- Nie mam zamiaru. - odgryzł się.
- No i to chciałam usłyszeć. - odpowiedziała i uśmiechnęła się ciepło. Po chwili w sali głos zabrał Neji.
- Ej, ej. Jest jeszcze jeden powód dzisiejszej impry. Kiba ma za niedługo urodziny. - przypomniał im. - Dla niepoinformowanych siódmy lipca. - udał zażenowanie.
- Właśnie. To jak... zrobimy również jakieś przyjęcie, prawda? - zapytała Hinata.
- Dokładnie. Urządzimy je w lokalu za rogiem, o dwudziestej pierwszej. - powiedział i uśmiechnął się zadziornie.
- Czekaj, czekaj... - przerwała mu Sakura. - Czemu tak późno?! - krzyknęła.
- Ponieważ Kiba... hm... Uwielbia sake. - zaśmiał się, a wraz z nim cały dom.
- Co sake ma do rzeczy?
- W barze do dwudziestej nie sprzedaje się alkoholu. - wyjaśnił. Różowowłosa prychnęła i nic więcej nie mówiła, tylko nalała sobie szampana. Czarnooki brunet podszedł do niej z kieliszkiem w ręku.
- Polej mi też. - powiedział do niej i wystawił kieliszek. Różowowłosa nalała do niego wina i usiadła na kanapie. W domu zrobiło się gorąco. W końcu... było tutaj dużo osób, które oddychały tym samym powietrzem. Nim się zorientowała chłopak siedział obok niej.
- Ładna będzie z nich para. - wskazał palcem na tańczącą Hinatę i Naruto. Akurat leciała wolna piosenka i wyglądali taaaaaaaaaaaaak słodko!
- O, tak. - wzięła łyk włoskiego alkoholu i spojrzała na bruneta. - A ty masz kogoś? - zapytała prosto z mostu. Aż sama się zdziwiła.
- A co? - uśmiechnął się w jej stronę.
- Tak pytam. Wiesz... zachwycasz się nimi. Nie wyglądasz na takiego typa. - pokazała mu swoje perliste zęby i zaśmiała się.
- Może nie wyglądam, ale wiesz... Człowiek zawsze ma gdzieś to swoje drugie ''ja''. - Dziewczyna spojrzała na niego. Myślała, że już się trochę upił, dlatego tak gada. Jednak nie wyczuła od niego nic. Uśmiechnęła się w duszy.
- Na pewno. - wzięła kolejnego łyka.
- Mogę panią prosić do tańca? - wstał i wyciągnął rękę w jej stronę. Dziewczyna odgarnęła włosy do tyłu i złapała go za nią. Weszli na parkiet. Nadal trwała wolna piosenka, więc chłopak złapał dziewczynę w pasie, a ona zawiesiła mu ręce na szyji. Spoglądali sobie w oczy.
- Czym się interesujesz? - zapytał i zaczęli się kołysać w rytm melodii.
- Hm... Długo by wymieniać. Najbardziej chyba... samochodami, modelingiem, imprezami... - zaśmiali się. - Nie wiem, co jeszcze chciałbyś wiedzieć.
- No, wiesz... Mamy dużo czasu. - nie skumała o co mu chodzi. - Opowiedz mi swoją historię.
- Jeśli chcesz to dobra. No, więc... Urodziłam się w Hiroshimie. Jest to jakieś pięćset kilometrów od Tokio. Przeprowadziłam się tutaj ze względu na rodziców. Moja matka i ojciec chcieli zapisać mnie do szkoły aktorskiej. Naprawdę nie wiem, dlaczego. Zagrałam w kilku przedstawieniach, dostawałam setki róż, ale i tak nie czułam się dobrze na scenie. Wtedy, gdy przyszliśmy na rozmowę kwalifikacyjną przemówiłam rodzicom do rozsądku, żeby liczyli się z moim zdaniem. Musiałam się w końcu im przeciwstawić dla własnego dobra. Postanowili nie wyprowadzać się z Tokio i zapisać mnie tutaj do liceum. Gdyż miałam wtedy już siedemnastkę na karku. Niedługo po rozpoczęciu roku, ojciec miał wypadek samochodowy i zginął. Pamiętam jak to przechodziłam, było to istne piekło. Moi nowi przyjaciele ze szkoły, a w szczególności Hinata, pomogli mi się pozbierać. Od tego czasu inaczej patrzę na świat. Jednak... to nie koniec. Moja matka zdruzgotana śmiercią męża, postanowiła zostawić mnie w Tokio, a samej udać się gdzieś do Europy. Od ciotki dowiedziałam się, że pojechała do Włoch. Czekałam tylko, aż dostanę urlop, aby pojechać do niej i przytulić się, jednak... Nikt nie chciał podać mi jej adresu. Kupiłam wino na pamiątkę po niej. Właśnie przed chwilą je piliśmy. - uśmiechnęła się. Czarnooki przybliżył ją do siebie i wyszeptał:
- Przykro mi. Musiało ci być ciężko. - powiedział ze smutnymi oczami.
- Spokojnie. Nie chcę współczucia. To, co było - minęło. - spojrzała na niego i swoimi rękami wygięła mu usta w delikatny uśmiech.
- Piosenka się skończyła. - puścił ją i wrócili razem na kanapę. Dziewczyna spojrzała na zegarek. Było już grubo po północy, więc postanowiła przeprosić gości i wrócić do domu.
- Ja się będę zbierać. - oznajmiła i skierowała się do drzwi.
- Dobrze. Dobranoc. - uśmiechnął się do niej. Ona odpowiedziała mu tym samym. Gdy wyszła przed dom wyciągnęła z torebki kluczyki do swojego samochodu i odjechała.

- Następny dzień, Agencja modelek Tsunade -
- Jestem, ciociu! - krzyknęła różowowłosa i usiadła na przeciwko jej biurka. Siedziała z nim blondwłosa kobieta, dosyć ładna, z dużym biustem i orzechowymi oczami.
- O, Sakura. Już jesteś? - uśmiechnęła się widząc siostrzenicę. - Jak impreza, udała się? - pytała.
- Tak. Było naprawdę fajnie. Ten chłopak Hinaty to spoko gość.
- Cieszę się. Teraz praca. - uśmiechnęła się, widząc entuzjazm zielonookiej. - Dzisiaj masz jedną sesję.
- Czego ona dotyczy? - zapytała uradowana. Dawno nie pozowała w jakieś sesji.
- No i tutaj mamy problem. - powiedziała głupio. - To sesja... dotycząca bielizny.
- Aha... Nie ma problemu. - brązowooka zdziwiła się, ale nic nie powiedziała. -
- Dobra, fotograf już tutaj jest. Od ciebie zależy kiedy zaczniemy.
- Możemy nawet teraz.
- Więc chodźmy. - obie udały się w stronę drzwi, na których był napis ''Garderoba''. Sakura usiadła przed dużym lustrem, a jej ciotka zacżęła tłumaczyć różne szczegóły.
- Sesja jest dla magazynu Glamour. Mają tam wprowadzić jakieś nowe tematy. Jednym z nich będzie artykuł o naszej agencji i o lini bielizn, które będziesz reklamować. - wyjaśniła. Różowowłosa w tym czasie pudrowała sobie delikatnie twarz.
- Eeem... Ciociu? - zająknęła się.
- Tak?
- Czy znam tego fotografa? - Sakura zaciekawiła się.
- Nie znasz. Jest nowy, powiedział że przyprowadzi swojego kumpla.
- No, dobra. Mogłabyś przynieść mi kilka strojów z tej kolekcji? - zapytała grzecznie.
- Oczywiście. - kobieta wyszła. Dziewczyna spojrzała ponownie w lustro, a jej wzrok utkwił na jej zielonych, niczym łąka wiosną, oczach. Po chwili zamyślenia, kim może być owy fotograf, zauważyła, że kostiumy leżą już przewieszone na wieszaku. Nie myśląc dłużej podeszła do nich i ubrała jeden z nich. Wróciła do lustra. Musiała przyznać, że wyglądała całkiem zadziornie. Miała przez ułamek sekundy lekkie wątpliwości na temat owej sesji, jednak gdy zobaczyła jaką kwotę dostanie szybko się rozwiały. Asystentka jej ciotki - Shizune - zapukała do garderoby i poinformowała o tym, że fotograf już na nią czeka. Różowowłosa nie zastanawiając się dłużej, założyła satynowy szlafroczek i ruszyła na plan sesji. Nigdy nie denerwowała się tym, że świat może widzieć ją jako kogoś, kim ona nie jest. Jednak czasami naprawdę była wkurzona tym, że ktoś ją kojarzy z jakiejś gazety i prosi o pomoc w karierze. To było naprawdę wkurzające.
 
- Plan zdjęciowy -
Weszła do pomieszczenia i podeszła do fotografa. Rzeczywiście nie wydawał jej się znajomy, jednak jego kolega to, co innego. Był to czarnooki brunet, z którym wczoraj tańczyła. ''Cóż za miły zbieg okoliczności'' - pomyślała. Posłała w jego stronę pytające spojrzenie.
- Jestem twoim fotografem. Na imię mam Sai, a to mój początkujący kolega. - wskazał wzrokiem na stojącego obok Uchihę.
- My się już znamy. - powiedział chłopak i uśmiechnął się do niej.
- Hę? - zapytał Sai. Był nawet przystojny. Miał lekko bladą skórę i był szatynem.
- Poznaliśmy się wczoraj. - wyjaśniła zielonooka.
- Dobra, tak czy inaczej... Gotowa? - spytał dziewczyny.
- Tak. - odpowiedziała i ruszyła na miejsce przed aparatem. Ściągnęła szlafrok i zaczęła pozować.
''Nie wiedziałem, że ona jest modelką... Chociaż wczoraj powiedziała, że interesuje się modelingiem, nie spodziewałem jej się tu. Kurcze, ale ona ma ciałko.'' - myślał Sasuke.
Sesja nie trwała długo, ponieważ zgranie fotografa z modelką nie wymagało żadnych poprawek. Ich współpraca wyszła świetnie. Ze względu na owy artykuł, zyski z gazety wzrosły o piętnaście procent.


Od autora:
Jest! Jak widzicie troszkę długi :p Przynajmniej się starałam :P
Piszcie swoje pomysły jeśli jakieś macie, chętnie wykorzystam :)
Do następnego. A i oczywiście pozdrawiam Pandę oraz Foxa. ;-) 
#LOFFCIAMWAS 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz